Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dziecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dziecka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 lipca 2014

DLA SEPPE

A ja znowu kołderkowo:) Wkrótce będzie post "gliniany", ale tymczasem powstała kolejna kołderka dla pewnego młodzieńca z Holandii. Miałam z nią niemały kłopot, jeśli chodzi o kolorystykę. W Holandii jest taki zwyczaj, że gdy urodzi się dziecko rodzice wysyłają do znajomych powiadomienie o tym doniosłym fakcie:) Najczęsciej są to specjalnie zaprojektowane kartki, oryginalne i kolorowe. Na podstawie takiego własnie powiadomienia, miałam uszyć tę kołderkę. Tzn głównie chodziło o kolory, ta  kartka była bardzo kolorowa, z przewagą niebieskiego i w ogóle w intensywnych barwach.  Przejrzałam więc materiały, wybrałam takie, które wydały mi się najodpowiedniejsze i przystąpiłam do zestawiania. I tu poległam. Pomysł niby miałam, ale w żadnej konfiguracji nie wyglądało to dobrze. Niby kolory ok, wzory też, a jednak wyglądało to beznadziejnie, no po prostu czułam, że jest kicha. I nagle mnie olśniło! Poczułam ogromną ulgę- zrobię tęczę! Tęcza zresztą była jednym z elementów na obrazku. I wiecie co? Strasznie mi się podoba! Osobom, które zamówienie złożyły także, a to najważniejsze :)) 
Oto ona, tęczowa kołderka dla malutkiego chłopczyka:






















A żeby było weselej, własnie szyję następny tęczowy patchwork, ale tym razem w wersji maxi:) Konkretna rzecz!
Pozdrawiam kolorowo i przypominam o moim candy, zabawa trwa do 31 lipca:)

sobota, 3 maja 2014

FOR YSE:)

Uprzedzałam, że będzie patchworkowo, a końca na razie (na szczęście!) nie widać:)
Tym razem moja ulubiona  kołderka wśród tych, które ostatnio uszyłam, a to za sprawą kolorów. No po prostu uwielbiam ten zestaw:)
Naszym przyjaciołom z Amsterdamu tak się spodobała kołderka (o ta),  którą uszyłam dla ich córeczki, że zamówili kolejną dla swoich znajomych. W ten sposób powstał ten oto patchwork dla Yse, z okazji jej narodzin. 

























P.S. Jeśli ktoś ma zapotrzebowanie na taką kołderkę, to piszcie śmiało na adres: Iriisathome@gmail.com :))

piątek, 25 kwietnia 2014

SEZON NA KOŁDERKĘ;)

Ostatnio byłam bardzo zajęta "szyciowo", powstało kilka nowych patchworków, małych i dużych, takich "z okazji" i takich na zamówienie. Się szyją następne, a glina leży w kącie i kwiczy tęsknie...;)) Taka mała zdrada, he he. Ale już ostrzę sobie na nią zęby:)

Tymczasem na pierwszy ogień kołderka, którą uszyłam dla najmłodszego w rodzinie, synka mojej kuzynki. Kolory są stonowane, starałam się dopasować je do gustu i wnętrza państwa domu;)



















See you soon! ;))

środa, 26 lutego 2014

Dla Alexandry :)

Bardzo lubię szyć małe kołderki dla dzieci. Szybko się je szyje i można poszaleć z materiałami, bo elementów jest niewiele, więc jest więcej możliwości wykorzystania końcówek tkanin.
Tym razem powstał patchwork dla Oli, córeczki naszych przyjaciół z Holandii. Nie musiałam krępować się z różem, rodzice Oli lubią  ten kolor ;))

















wtorek, 10 września 2013

KAPA URODZINOWA

Mój synek skończył niedawno roczek. Z tej okazji uszyłam dla niego patchwork, żeby miał "porządną" pamiątkę z pierwszych urodzin. Dla mnie też to jest specjalna narzuta, bo uszyta z moich ukochanych, długo zbieranych i jeszcze dłużej czekających na swój czas tkanin przywiezionych z Holandii. U nas też już można kupić śliczne tkaniny, ale te kupowałam kilka lat temu, kiedy nie było jeszcze takiego wyboru. Część z tych materiałów dostałam w prezencie i w efekcie uzbierało się tyle, że mógł powstać ten patchwork. 
Bezwstydnie muszę powiedzieć, że mnie się on bardzo podoba, rzadko jestem aż tak zadowolona z efektu swojej pracy, dlatego muszę się Wam pochwalić;))

















HANDMADE WITH LOVE :***

niedziela, 23 czerwca 2013

DLA JANECZKI


Moja przyjaciółka urodziła niedawno córeczkę i z tej okazji powstała dla niej kołderka z inicjałem 
i datą urodzin.

Hand made with love ;)





    







   



środa, 29 maja 2013

KRZESEŁKO DO KARMIENIA


Kto takie pamięta?
Ja w dzieciństwie miałam identyczne, a gdy zaszłam w ciążę, zamarzyło mi się, żeby moje dziecko miało takie samo. Nie podobają mi się te współczesne plastikowe "cudeńka" dla dzieci, więc rozpoczęłam poszukiwania "mojego" fotelika. 
Nie było łatwo, bo mój daaawno :) temu poszedł do kolejnych dzieci i ślad po nim zaginął. Zaczęłam przekopywać internet, ale szczerze mówiąc bez zbytniej nadzieji, bo kto by tak długo trzymał w domu krzesełko z początku lat 80-tych...
Ale na szczęście znalazł się taki ktoś!! :))) Znalazłam ogłoszenie i kupiłam od razu.
Fotelik przyjechał niestety w stanie mocno sfatygowanym i przez chwilę nawet zastanawiałam się, czy warto go reanimować, ale postanowiałm spróbować. Pokleiłam, poskręcałam, przeszlifowałam
i  pomalowałam na czerwono, tak jak w oryginale.
 Oto efekty:



A tak krzesełko wyglądało "PRZED":

















Tutaj w trakcie szlifowania. Mam kilka ulubionych "zabawek", między innymi niewielką szlifierkę, która już wiele ze mną przeżyła, między innymi szlifowanie kredensu- ale o tym może kiedy indziej;)


 A to efekt końcowy. Muszę nieskromnie powiedzieć, że jestem strasznie dumna! ;)




Krzesełko ma tę zaletę, że można je rozłożyć bez rozkręcania tak, jak na zdjęciu, tworzac stoliczek do zabawy.





A już wkrótce pokażę kolejny mebelek z mojego dzieciństwa, który przetrwał w rodzinie i niedawno wrócił znowu do mnie:)