środa, 31 grudnia 2014

CHWILA

Po świętach a przed nowym rokiem mamy z Panem Słowikiem chwile dla siebie. Już nie trzeba sprzątać, gotować, szykować, pakować, jeździć na zakupy ( wszak lodówka pełna od pysznych ostatkow;)), od pracy zrobiliśmy sobie wolne...no i prawie się przewalamy, a raczej usiłujemy to robić, bo do roboty zawsze się coś niestety znajdzie. Ale wieczorem mogę posiedzieć przy kominku, pogapic się na moje świąteczne światełka i dekoracje, a jest tego dużo i bardzo to lubię, dom wyglada tak ciepło i przytulnie;) Zapraszam na krótka wizytę, a już dziś ostatni dzień roku...

Życzę wszystkim miłym tu zaglądaczom i przyjaciołom Dobrego Nowego Roku!










niedziela, 7 grudnia 2014

ZMIANA NASTROJU

Święta coraz bliżej, czas więc wprowadzić odrobinę świątecznego nastroju. Piękna, kolorowa jesień już za nami, czas skupić się na tym, co czeka nas przyjemnego. A przyjemne jest np. dekorowanie domu na zimowy (i świąteczny) czas, tworzenie ozdób i prezentowe kombinowanie... :))
















xxx




WYNIKI CANDY

Dziś tylko na szybko wpadam z wynikami, przepraszam za to skandaliczne opóźnienie...;)

Losowanie wygrywa:




Gratuluję i proszę o kontakt na adres:

iriisathome@gmail.com

wtorek, 18 listopada 2014

CREATIVE BLOG TOUR

Zagadnięta i mile propozycją połechtana przez Jarecką, postanowiłam wziąć udział w tejże zabawie:


Jarecka, Pani na DESZCZOWYM DOMU, cudnie opisała mnie TU.:) 


Teraz moja kolej odpowiedzieć na pytania:
(tylko cztery, same konkrety;)

1. Nad czym obecnie pracuję:

Teraz pełną parą przygotowuję się do nadchodzącego sezonu zimowo- świątecznego. Poczyniam ceramiczne prezenty, a także mnóstwo rzeczy (głównie ozdób) na kiermasze/jarmarki świąteczne, w których zamierzam wziąć udział, a których oddech czuję już bardzo dokładnie na plecach :)

2. Czym moja praca różni się od innych w tej branży?

Podejrzewam, że niczym:) Wiem, że jest bardzo dużo osób, działających podobnie jak ja  na małą skalę. Ceramika to moja pasja, z której próbuję uczynić zawód, ale na razie zajmuję się tym hobbistycznie. 

3. Dlaczego piszę bloga otym, co tworzę?

Dlatego, że nie można wiecznie "pisać do szuflady". W pewnym momencie poczułam potrzebę pokazania "światu" moich prac. Dzięki pisaniu bloga poznaję wiele ciekawych i fantastycznych osób, których zapewne nigdy bym "normalnie"nie poznała:) Poza tym, jestem okropnie łasa na komplementy, a kiedy wiem, że moje prace się podobają, mam ochotę i powera, by działać dalej!

4. Jak odbywa się mój proces tworzenia (pisania)?

Z tym jest najgorzej:) Mimo usilnych starań działam bardzo chaotycznie, ponieważ jako pracująca mama dwulatka mało mam tak naprawdę spokojnych chwil, żeby usiąść i zrobić coś konkretnie odtąd- dotąd. Kwestia organizacji...taki słaby punkt ;)



Teraz przekazuję pałeczkę dalej, a moją "wybranką";)) jest Anuk, prowadząca bloga 

Oto ona :


Anuk robi przepiękne rzeczy na szydełku, poduchy małe i duże, szale, serwetki i wiele innych rzeczy, a także scrapuje i tworzy biżuterię. Jest też przesypmatyczną, ciepłą osobą, bardzo polecam Wam jej podwoje :)


To ja już. Dzięki za uwagę i do zobaczenia wkrótce!

czwartek, 13 listopada 2014

CANDY LISTKOWO- ŻOŁĘDZIOWE

Jesień w pełni, więc zapraszam do zabawy:) Do wygrania widoczne na zdjęciach ceramiczne listki większe i malutkie plus żołędzie.


 Zasady jak zwykle:)
  • proszę pozostawić komentarz pod tym postem. Jeśli ktos ma ochotę, to będzie dla mnie bardzo ciekawe i inspirujące jesli napiszecie, jaką cermikę lubicie najbardziej (np. użytkową, ozdoby, minimalistyczną czy wręcz przeciwnie:))
  • blogerzy proszeni są o zamieszczenie na swoich blogach powyższego podlinkowanego zdjęcia. 
  • obserwatorem być nie trza, ale oczywiście nic przeciwko nie mam, hehe;) 
  • blogerem też nie- osoby nie posiadające bloga proszone są o zostawienie adresu e-mail


Udanej zabawy!!:))

sobota, 1 listopada 2014

FIANEK ;)

Mam i ja!
W zeszłym roku nie zdążyłam (rzadko kiedy z czymś zdążam- to moja zmora), ale teraz mam już swój wianek żołędziowy- żołędzie czekały od zeszłego roku! Wianek wisi sobie w przedpokoju na drzwiach wejściowych i cieszy oczęta;)












poniedziałek, 20 października 2014

LISTKI i INTERSTONE

Jak co roku o tej porze znajduję przyjemność w tworzeniu jesiennych listków. No uwielbiam:) 
Pamiętam tez o obiecanej rozdawajce, ale jeszcze chwilę to potrawa, ponieważ listki ze zdjęć szczęśliwie znalazły swoich nowych właścicieli podczas giełdy kamieni i biżuterii Interstone, w której miałam przyjemność uczestniczyć. Stoisko miałam maleńkie i to dzięki uprzejmości znajomych, ale bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w tej imprezie. Zdjęcia z Interstone mam tylko dwa, myślałam, że zrobię "później" no i nie zdążyłam ;)



















Dziękuję za Wasze odwiedziny i przemiłe komentarze!:)**

niedziela, 19 października 2014

PRZED I PO:)






    Jakość zdjęć- koszmar, wiem. Ale wychodzi na to, że mam na to czas tylko wieczorem, a jesli nie , to akurat pada...Więc jezd jak jezd:))
Co myślicie? Kolory ok, czy zbyt jesienne?

sobota, 18 października 2014

WYMIANA Z AGNIESZKĄ:)

Jakiś czas temu na blogu Agi "Cóż wiesz o pięknie..." zobaczyłam notes, który zrobiła dla kogoś i zapragnęłam mieć podobny:) Doszłam do wniosku, że jeśli będę mieć piękny notatnik, przeznaczony na konkretny cel, to uda mi się wszystkie moje pomysły i projekty zapisywać w jednym miejscu, zamiast potem w amoku szukać porozrzucanych po całym domu (pracy i torebkach) karteluszek/ kwitków/ listków papieru toaletowego...z zapisanymi rysunkami. Szczęśliwie Agnieszka miała chrapkę na miseczki, które robię no i dogadałyśmy się :)
Notes jest przepiękny i rzuca się w oczy, więc tak łatwo go nie posieję.;) Ale to nie wszystko! Ku mej radości dostałam także przód poszewki na poduszkę( poszewka już gotowa!) i cudne kolczyki, a wszystko w moich ulubionych kolorach. Zobaczcie sami, jakie cuda Aga wyczarowuje, a kto jeszcze u niej nie bawił, niech szybko nadrabia zaległości!:)

Agnieszko! Bardzo Ci dziękuję za super zabawę, to była prawdziwa przyjemność, która trwa nadal:)):***















Poduszka została natychmiast zaanektowana przez jednego z domowników, ba! Zauważył ją nawet Pan Słowik, który normalnie takich rzeczy nie zauważa wcale:)











 xxx




niedziela, 28 września 2014

CO NA TAPECIE...

Ano dłubię sobie. Na razie w detalu i rzadko, ale z uporem maniaka;) Powoli już zaczynam myśleć o grudniu, bo jeszcze nie zdarzyło się, żebym wyrobiła się z moimi pomysłami i prezentami na święta...Ale nie tracę nadziei, że kiedyś mi się uda;) 
Oto "rąbek tajemnicy" mojego dłubania, prace wypalone pierwszy raz, na tzw. biskwit. Czekają na szkliwienie.
Chodzi mi po głowie jesienne listkowo-żołędziowe candy- macie pomysły na kolory? :))














poniedziałek, 15 września 2014

WIELKA WYPRAWA CZ.1

Na prawdziwych wakacjach nie bylismy od 5 lat. Prawdziwe wakacje dla mnie to takie, kiedy jedziesz tam, gdzie naprawdę chcesz, a nie gdzie możesz...
Był czas, kiedy do Holandii jeździłam co roku, potem musieliśmy zrobić przerwę, wiec tym razem naszemu wyjazdowi towarzyszyły prawdziwe emocje. Były momenty, kiedy już myślalam, że nie wyjedziemy. Przeszkody się piętrzyły, stres narastał, już miałam się poddać, ale wiedziałam, że zwariuję, jeśli to zrobię. Chyba pierwszy raz w życiu tak się uparłam i  "choć padało i było ślisko" jednak wybyliśmy z domu, zostawiając cały ten majdan i zwierzyniec za sobą, ale i w dobrych rękach:) Dzieki temu byłam względnie spokojna, choć droga przed nami daleka i pierwszy raz z dzieckiem. 
Kierunek- moja ukochana Holandia oczywiście:) Dla mnie to byla naprawdę Wielka Wyprawa. No bo w koncu jeśli jedziesz, tak jak w naszym przypadku, cały czas tylko autostradą, to dystans 1200 km, to niby żadne halo. Ale dla nas to było "halo", ponieważ rzadko gdzieś jeździmy tak daleko, a dodatku głównym kierowcą jestem ja. To było wyzwanie, ekscytujące wydarzenie. Jestem z pokolenia, kiedy często trzeba było na jakaś przyjemność długo czekać, nie było podawane wszystko "na tacy", a juz wyjazd "za granicę" to był szczyt marzeń i prawdziwe wydarzenie. I tak mi już zostało, że wszystko co "za" jest dla mnie ekscytujące, interesujące, ciekawsze, fajniejsze. Całą długą i mimo wszystko męczącą podróż cieszyłam się jak dziecko, a gdy dojechaliśmy na miejsce, to po prostu byłam szcześliwa jak norka! 
I tak było przez cały nasz pobyt, choć było to raptem 10 dni. Ale było cudownie, naładowałam akumulatory, " nachłonęłam się " i spotkałam z rzadko widywanymi przyjaciółmi.
 A teraz będę się nad Wami znęcać, długo i namiętnie, bo zdjeć jest dużo...:) 
Na poczatek pierwszy punkt naszej Wielkiej Wyprawy, holenderska wyspa Texel. Na razie tylko kilka fotek, bo o Texel zrobię oddzielnego posta, należy się "jej":) 
 Czy Wy też nie możecie się powstrzymać i wracacie ciągle w ulubione miejsca, choć świat teoretycznie stoi otworem, a Wasz mąż woli ciepłe morze?:D

Port towarowy w Den Helder;
Plaża w pobliżu De Cocksdorp
Czas na kawę w De Koog




Jeden ze starych "wiatraków";
Obowiąkowy śledzik w miasteczku portowym Oudeschild;
Jeden z kolorowych sklepików w Den Burgu



Den Burg i jedna z tekselskich tras wzdłuż nabrzeża




Księżyc w De Cocksdorp;
Wizytówka wyspy- czerwona latarnia morska;
Plaże w pobliżu De Cocksdorp