Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narzuta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narzuta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 czerwca 2014

BURZOWE NIEBO

Czyli takie, jak u nas dzisiaj. Kolory, które mam za oknem, są właściwie identyczne, jak na tej kapie, w dodatku moje ulubione:) Kapa jest prezentem na rocznicę ślubu zamówioną za pośrednictwem naszych przyjaciół dla znajomych ich rodziców...skomplikowana intryga ;)) 
A tak z innej beczki- "słyszę głosy" ;), że tęsknicie za ceramiką, więc mam dobrą wiadomość- piec się właśnie studzi, a jego zawartość pokażę na początku tygodnia, przede mną zabawa ze szkliwieniem, oj, stęskniłam się! 
A teraz, "burzowa kapa" :) 

Na zdjęcie załapała się nasza sypialnia i Bazyl, któremu przeszkodziłam w drzemce.
















wtorek, 29 kwietnia 2014

WIOSENNIE

Gdybym miała powiedzieć, z jakimi kolorami kojarzy mi się wiosna, to powiedziałabym (bardzo oryginalnie zresztą;)), że z żółtym i zielonym. Ta kapa miała być kolorowa i radosna, i chyba się udało.;) Lubię szyć patchworki na zamówienie, wtedy w pewnym sensie nie mam wpływu na to, jaki będzie efekt końcowy i zawsze ciekawi mnie jaki zestaw tkanin ktoś wybierze:)  Dzisiaj zdjęć mało i trochę robocze, bo zrobione w ostatniej chwili. Wyszło tak:








P.S. Życzę Wam słonecznego "długiego" weekendu i bardzo dziękuję obserwatorom, że dołączyli:)) Ja niestety nadal ciemna masa w blogowym świecie jestem i dopiero za sympatycznym szturchnięciem zajarzyłam, że jest taka opcja;))

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

MÓJ PIERWSZY RAZ...





...czyli jak się zaczęło moje rękodzieło ;)


Tak naprawdę moja przygoda z rękodziełem zaczęła się nie od ceramiki, tylko od szycia patchworkowych narzut. Od zawsze mi się takowe podobały (ta moja romantyczna natura...;)) a że nie mogłam dostać nic takiego, co by mi się podobało ( to było dobre kilkanaście lat temu), postanowiłam uszyć sobie kapę sama. To było niezłe wyzwanie. Po pierwsze wcześniej nic praktycznie nie szyłam, po drugie dysponowałam mocno "figlarnym" starym łucznikiem (to wtedy nauczyłam się przeklinać;)) i nie potrafiłam nawet nawlec nitki...
No ale pierwsze koty za płoty i w trudzie oraz znoju powstała ta oto narzuta:



Byłam strasznie dumna i stwierdziłam, że bardzo mi się to szycie podoba. Zaczęłam więc szyć proste patchworki- kwadraty świetnie się do tego nadają- i sprzedawałam je na allegro. Ponieważ odzew był wcale przyjemny, szyłam dalej i tak szyję do dzisiaj. Wypracowałam sobie pewien styl, 
poniżej kilka fotek z moich zbiorów.
















A to najnowszy "rękoczyn", jedzie do Krakowa:)